No tak, zapomnialem ze branza filmowa i muzyczna to przeciez organizacje charytatywne i tylko frajerzy im za cokolwiek placa. Dzieki za przypomnienie.
Zostałem właśnie powalony na ziemię siłą Twoich argumentów. Pomożesz wstać biednemu człekowi?
Anyway, piractwo to NIE kradzież i jest to niepodważalny fakt. Nie można tłumaczyć strat poprzez ilość ściągniętych kopii danej rzeczy z internetu. To nie jest i nigdy nie będzie strata, nie da się tego wykazać, wszelkie liczby są z dupy wzięte i istnieją tylko po to by straszyć ludzi.
Co najwyżej można mówić o braku zysku, ale brak zysku to nie jest strata. Ściągając plik z internetu nie powodujesz żadnych strat u producenta/dystrybutora, żadnych. Absurd tej argumentacji doskonale obrazowała (bo już nie działa) strona:
http://stratakazika.pl/ na której KOPIOWANO album Kazika, aż do zapełnienia dysku, następnie kasowano i kopiowano od nowa. Używając argumentów koncernów każde takie skopiowanie naraziło Kazika na niebagatelne straty.
Szczegół jest tylko taki, że nie, nie naraziło i Kazik nie stracił na tym ani grosza. Tak samo jak nie tracą wydawcy gier, muzyki, filmów i programów.
Prawdziwa kradzież następuje dopiero gdy się KUPI piracki program. Wówczas kasa, która powinna iść do dystrybutora idzie w ręce pirata. Gdy w całym procesie nie występuje żadna złotówka to nie można mówić nic o stracie, ani tym bardziej kradzieży.
Swoją drogą, wielkie koncerny growe bardziej zaczynają walczyć z rynkiem wtórnym często umieszczając na opakowaniach gier napisy typu NOT FOR RESALE. Problem jest tylko taki, że nie ma to żadnej mocy prawnej i użytkownik może sobie taką grę kupić. Ale wówczas pieniążki nie idą do koncernu tylko w prywatne ręce. I na tym procederze rzeczywiście tracą, niemniej jednak nadal nie można mówić tu o kradzieży.
Twierdzenie, że piractwo to kradzież jest szczytem ignorancji.