Sprawa jest prosta, bo bogo zawsze broni szalitara (rodzina?, dobry znajomy?).
Nie, kolega po fachu.
Tomcio ja już pisałem że masz mózg zablokowany i ta wypowiedz to potwierdza . Grafita sprzedaje jako nowego bo taki jest . Jeszcze raz napiszesz coś co bezpodstawnie zaniża reputacji mojej firmy tak jak wpis w tym dziale a wystosuje odpowiednie pismo do prokuratury i to nie jest żart . A cene ustalam taką jak mi sie podoba ;]
Przepraszam bardzo. To jest jakieś straszenie? Paragrafami, polskim prawem? Człowieku, ogarnij się. Ustalasz często ceny z kosmosu, co powoduje, że inni sprzedawcy, nie za bardzo zorientowani w temacie, również żądają za swoje kilkuletnie, zjechane przez czas konsole spore kwoty. Psujesz pewien dział na Allegro, który jeszcze kilka lat temu służył prawdziwym kolekcjonerom, pasjonatom pod niebiosa wychwalającym wszystkie konsole sygnowane napisem Game Boy. Tak naprawdę, dzięki osobom takim, jak Ty, nie można w zasadzie nic kupić po normalnej cenie z działu GB/GBC/GBA. Trzeba mieć szczęście, by jakiś dobry tytuł wyrwać niedrogo.
A propos aukcji, w której masz na sprzedaż - rzekomo - nowego Game Boy'a Advance SP. Czy jest to taki sam zestaw, jaki jeszcze pięć lat temu można było dostać w sklepach? Niepoprzecierane pudełko i pachnąca nowością instrukcja, nie mówiąc już o nie dotykanej przez nikogo konsolce? No odpowiedz sobie sam na to pytanie. Dlaczego więc bezpodstawnie wpisujesz w tytule aukcji słówko NOWY? Dziwne, bo sztuka nie jest nowa. Sam handheld jest tylko w bardzo dobrym/idealnym stanie. Ale cały zestaw - już nie. Zgadzasz się ze mną?
Rynek sam Cię kiedyś zniszczy. Zwykli nabywcy przestaną od Ciebie kupować i zobaczysz, będziesz zmuszony zmniejszyć ceny swoich produktów i zastanowić się, czy aby żerowanie na kolekcjonerach z Twojej strony nie poszło za daleko. A poszło, co nie jest tylko moim, subiektywnym zdaniem. Powtórzę to raz jeszcze - psujesz rynek i m.in. przez Ciebie osoby, które za pośrednictwem tej strony chciałyby powrócić do pasji sprzed lat, widząc ceny np. GBA SP, przerażą się i dadzą sobie spokój. Nie o to chodzi w tym wszystkim. Pośrednio dzięki osobom chcącym "tylko" zarobić, maleje - zamiast rosnąć - scena użytkowników GB w pięknej i bogatej Polsce.
Nie pamiętam już kto (bodajże Antari, ale nie jestem pewny w stu procentach), podał przykład sceny Amigi, jaka działa w naszym kraju nieprzerwanie od wielu, wielu lat. Tam ludzie oddawali swoje kolekcje za free, nie chcieli za nie kasy. Jedyne, czego pragnęli - to aby sprzęt sprawił przyjemność komuś innemu. A tu? Liczy się kasa, zysk. Dwadzieścia złotych więcej. Trzydzieści, czterdzieści. Oczywiście nie mówię, aby oddawać warte 'ileś tam' zbiory innym, ale sprzedając przedmiot, weźcie pod uwagę, ile to faktycznie może być warte. Bez kierowania się własnym zarobkiem. Czy przez to ktoś faktycznie stanie się bogaty? Ludzie, najpierw proponuję zastanowić się nad sobą.
PS: Tym wpisem kończę wszelkie dywagacje z bogo, Szalitarem i innymi handlarzami. Od tej pory mam gdzieś ceny, jakie ustalają. Nie zamierzam dalej siać fermentu na tym - bądź co bądź znakomitym forum. Wszystkie moje posty też będą na temat; najeżdżać już na nikogo również nie zamierzam. Jeśli ktoś poczuł się urażony moimi opiniami - bardzo go przepraszam. Rzekłem.