GBZ było naszym przeszłym projektem. W skrócie założycielami byliśmy ja, yano i abrasante aka Tomasz Karulski. Redakcja zawsze była ruchoma, część ludzi przychodziło część odchodziło. Współpracowaliśmy z Retro-Age i dlatego część tekstów z RA wisi na stronie. Niestety po kilku miesiącach zajawki adminowanie abrasante się znudziło i wybrał inne projekty typu nintendo-ds.org, retrosfera czy karawana.eu. Yano od początku traktował prowadzenie strony z ogromnym przymrużeniem oka, więc jedynym adminem byłem ja.
W ten sposób prowadziłem praktycznie sam stronę przez 3 lata, dodawałem teksty członków redakcji (dochodzących i odchodzących), obrabiałem zdjęcia, wymyślałem nowe kategorie, działy etc. Adminowałem choć nie miałem i nie mam do tego predyspozycji. Niestety klucze do wszystkiego miał abrasante - hosting należał do niego, podobnie jak domena. Tylko on posiadał passy do głównego serwera, mnie udostępnił łaskawie jedynie niewielkie miejsce do wrzucania grafik. Praktycznie cały czas tkwiliśmy w niepewności jutra, bo abra rzadko kiedy był dostępny na gg, mailu etc. Sraliśmy w gacie, bo nikt nie wiedział np. kiedy upływa termin płatności za hosting. Miarka się przebrała gdy utraciłem dostęp do folderu z grafikami po jakimś ataku hakerskim na stronę. Błagałem jak pies o przywrócenie dostępu, godzinami poniżałem się na gg, prosząc o możliwość prowadzenia strony praktycznie dla kogoś. Bo jak doskonale widać nic tam nie było moje...
Wtedy powiedziałem sobie - koniec. Nie będę wrzucał grafik do tekstów na imageshack. Wspólnie z Keitaro założyliśmy GBForever, na które przenieśliśmy swoje teksty i tych członków redakcji GBZ, którzy wyrazili na to zgodę. Poziom każdego tekstu znacząco drgnął w górę, część z tych materiałów, których poziom znacząco odbiegał od docelowego została pominięta. Jakiś czas potem abra zniknął z sieci po aferze z plagiatem tekstów z karawany.eu. Jedna osoba udostępniła plik z wykazem stron z jakich kopiował wszystkie dane. Smród jak z Zakopanego do Gdańska. Zresztą sam zobaczyłem tego namiastkę. Recenzja gry Lady Sia na GBZ "autorstwa" abry to nic innego jak kopia 1:1 tekstu z bodajże WP.pl - Smutne.
Celu istnienia GBZ na tym etapie nie widzę. GBForever jest jedynym Polskim portalem zrzeszającym scenę Game Boy. To jedyne miejsce z perspektywami i wizją, którą w jakiś sposób staramy się (mimo przeciwności losu) realizować. Bo to dla nas nie "kolejny projekt zrodzony z sentymentalnej zajawki". To coś więcej. Przede wszystkim ludzie. Istnienia GBForever możecie być pewni. Przedefiniowaliśmy założenia serwisu i takie sprawy jak termin upływu płatności za serwer i domenę są ogólnie dostępne dla każdego. Niestety smród po znajomości z Tomaszem Karulskim będzie się za mną ciągnął jeszcze długo, gość dzierży w swych łapach kopie bazy danych GBZ i grafik. Wątpię żeby kiedykolwiek się ich pozbył, więc to że np. jutro serwis zniknie z sieci, nie znaczy wcale, że za 3-4 lata znowu nie stanie na nogi. Bo abrze znudzi się "dorosłe życie" i na nowo wróci chęć na "dziecinne gierki".
Zapewne ktoś podlinkuje abrze ten temat, bo wiadomo, na każde 1000 niewiernych przypada jeden sprawiedliwy. Mnie to wszystko jedno, za bardzo zajęty jestem życiem i prowadzeniem strony traktującej o moim hobby. Mógłbym mu napisać żeby wywalił moje teksty i Keitaro, ale zapewne zaczną się malwersacje, amatorskie próby parafrazy i inne triki. Wolę poczekać aż mu się znudzi i sam zdejmie stronę albo termin płatności za hosta upłynie i portal sam zniknie.
W takich przypadkach najlepiej działa bierność. Olać go, zbojkotować stronę i nie karmić go aferami.
Edit. Aha dla jasności - za hosting i domenę GBZ w 3/4 przypadków płaciłem ja i userzy forum/strony. Abra zapłacił może raz na początku.