SPOILER ALERT!
Oficjalny fan TWD melduje się na pokładzie :D Jak dla mnie nic nie przebije 1-2 sezonu. Trzeci był już dla mnie trochę wydumany i naciągany, a niektóre wątki porozciągane do granic możliwości. Niektóre odcinki dodawane w formie zapychaczy, naładowanych bezmyślną walką, bez większego logicznego uzasadnienia dla fabuły.
Największą zaletą TWD dla mnie była różnorodność zarówno portretów psychologicznych postaci (przecież to Dramat!) jak i miejscówek. To właśnie podróżowanie i odkrywanie nowych miejsc nadawało akcji to niepowtarzalne tempo i siłę. Można się było spodziewać wszystkiego. O wiele bardziej cenię także spokojne, budujące atmosferę sceny, aniżeli te przepełnione akcją, w których żywy trup sieje się gęsto. A tych zdecydowanie najwięcej było w sezonie trzecim. Genialnie prezentowała się np. scena wyciągania trupa ze studni czy odkrycie porzuconych samochodów na autostradzie w sezonie drugim. Genialnie wypadała także scena gdy Deryl musiał walczyć o przetrwanie w lesie poszukując Sophie'i. Potęga! Takich scen właśnie mi brakowało w sezonie nr.3. Scena akcji w sezonie 2 były odpowiednio dawkowane, a finalna rozpierducha z płonącą farmą to wręcz archetypiczna ikona wyjęta z sztywnych kadrów komiksów o zombie, czy filmów z ubiegłego tysiąclecia. Coś cudownego.
Wielką wadą tego typu produkcji jest także zamykanie się fabuły w coraz bardziej hermetycznym gronie miejscówek i postaci. Coś ala jeden pokój w "Modzie na Sukces". W TWD mamy więzienie i wiecznie przewijające się te same gęby. Już niemal cały trzeci sezon cierpiał na brak innowacji, a zapowiedź czwartego niestety utwierdziła mnie w przekonaniu, że dalej, przez przynajmniej pół sezonu będą się zastanawiać czy opuścić więzienie i (kolejny raz) się rozdzielić, czy zostać. Ciężko mi wyobrazić sobie siłę zdolną do pokonania owej fortecy (w odróżnieniu do farmy z s.2 która była łatwa do sforsowania i słabo zabezpieczona). Wiadomo, jest gdzieś w tle Gubernator, ale sama postać została już odpowiednio wyeksponowana w s.3. Trochę nudny wydaje się jej powrót, gdyż pobudki nią rządzące (zemsta), są stereotypowe i mało atrakcyjne, przynajmniej dla mnie. Poza egzekucjami i torturami, co jeszcze jest w stanie nam dać? Wydaje mi się, że niewiele.
Bardziej podobało mi się, gdy grupa za wrogów miała bezimienną masę szwędaczy i rozterki szarych zwykłych ludzi, którzy w obronie swojego życia stawali na krawędzi. W sezonie 3 wszystko skupiło się na ultra-badass nemesis jakim był Gubernator, a członkowie grypy sami stali się trochę za bardzo przepakowani. Urośli wręcz do rangi super herosów, co kolejny raz utrudniło (przynajmniej mi) zespolenie się z nimi mentalnie.
Nie wiem, zobaczymy. Coś czuję, że scenarzyści zafundują nam szaleństwo jednego z członków głównej ekipy (czyżby mega lubiany przez telewidzów Daryl?), jako motyw przewodni sezonu. Ktoś musi przecież zakłócać porządek w więzieniu od środka :P Zwrot akcji murowany.