Adam - po kija piszesz ciągle krótkie posty, które nic nie wnoszą do tematu?
Żeby nie było spamu. Ostatnio nie mogę oderwać się od tej płyty:

Wokal Arayi, solówki Kinga i riffy Jeff'a złapały mnie w swoje sidła ponownie. Longplay ma już na karku prawie piętnaście lat, ale nadal brzmi wyśmienicie. Jest to druga płyta nagrana z perkusistą Paulem Bostaphem i powiem szczerze, że facet dawał radę, ale i tak wolę Dave'a. ;3
SLAYER, KURDE!