Tak, grałem dzisiaj w Ghosts'n Goblins, przez przypadek odkryłem przeglądając ROMy na retro konsolce (fajna rzecz żeby odkryć coś "nowego") i przyznam szczerze, że gra zrobiła pozytywne wrażenie płynnością rozgrywki, o wiele bardziej przestępna niż wersja na GBA, choć ta wygląda z oczywistych względów lepiej. Wejdzie na listę gier do upolowania.
Co do "maksowania" to fakt, jest to czasochłonne, a im jesteśmy starsi tym czasu mniej u większości z nas. Ja jednak podchodzę do tego na zasadzie kropli drążącej skałę. Czyli np. takiego Huntdown żeby zrobić na 100% to musisz poświęcić ~40h. Dużo, ale też nie dużo. Gdyby tak poświęcić 1h dziennie w tygodniu i 2h w dni weekendowe zamiast oglądania serialu, przeglądania rolek w telefonie czy robienia czegoś równie bezproduktywnego to okazuje się, że ten czas jest i w miesiąc można ogarnąć całą grę. Ale rozumiem Twoje podejście i chyba też się do niego zbliżam ;)