49
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Antari dnia Sierpnia 21, 2026, 18:51:37 »
Myślę, że jest jeszcze jeden czynnik, który wpływa na odbiór obrazu. Mianowicie indywidualne możliwości patrzącego i jego wrażliwość na poszczególne elementy.
Ja np. nie widzę efektu smużenia na GB Classic czy np. na ekranie LCD Nintendo Switch 2, które dla niektórych są takim problemem, że potrafią odpuścić zakup tych konsol.
Podobnie mam z ilością klatek animacji. Nie przeszkadzało mi że np. Shadow of the Colossus na PS2 "trzymał" 15 klatek w sporej ilości lokacji. W ogóle na to nie zwróciłem uwagi. I chyba nie tylko mnie to nie przeszkadzało wtedy bo gra zebrała sporo dziewiątek i a dziś piastuje status kultowej produkcji. Dziś z kolei tytuły, które targetują 60 i okazjonalnie wpadają w 50-55 są uważane za kiepskie i potrafią wyłapać 6-7/10 tylko za to. Warto na to spojrzeć z pewnej perspektywy.
Moim zdaniem dzisiaj zdecydowanie za dużą wagę przywiązuje się do technikaliów i grafiki, czy optymalizacji a za mało poświęca się pomysłowi na gameplay, ogólnemu vibe'owi czy przyjemności z samej rozgrywki. Rozumiem, że niektórym może to przeszkadzać w odczuwaniu przyjamności z rozgrywki ale to bardziej indywidualna sprawa jednostek, a nie większości. Bo tak jak mówię, Shadowowi wystarczyło 15 klatek. Niestety dzisiaj internet i głos ludu jest bardziej podatny na manipulacje i projekcie pewnych grup osób.
Dla mnie ekran Classica nigdy nie był za ciemny czy słabo widoczny bo grałem pod kątem na słońcu. Wtedy wszysto było wyraźne. Jakieś tam porównanie było bo przecież grałem wtedy również w gry na PC na monitorze oraz PSX na CRT. Mimo to nigdy nie widziałem w nim problemu. Dzisiaj mam zmodowanego Classica z pixelową siateczką i odtworzeniem tej zielono-ciemno-zielonej palety. Wygląda to bardzo podobnie do tego co widać na modelu fabrycznym w pełnym słońcu. To w jakimś stopniu nostalgia ale tak gram i czerpię z tego przyjemność.
GB Pocketa nigdy specjalnie nie ceniłem, ani nie widziałem różnicy w jakości obrazu. Był i jest to dla mnie model przejściowy, czyli takie nie wiadomo co i po co.
GB Color to zdecydowanie najważniejsza zmodowana konsola jaką mam. Można powiedzieć, że 95% czasu gram na niej w tytuły z GB/GBC/Homebrew etc. Ekran IPS z siateczką robi robotę. Oryginał fabryczny ma swój indywidualny vibe i nadal mam sentyment do gry pod lampką albo w pełnym słońcu. Niestety dziś nie mam już kiedy grać za dnia, więc pozostaje grać na jednostce zmodowanej.
GBA to kolejny ciekawy przykład. Ludziom zaczęło przeszkadzać, że ekran jest za ciemny dopiero w momencie gdy wyszedł GBA SP. Przed premierą tego sprzętu jakoś nie było głosów, że jest za ciemno, bo grało się w pełnym słońcu. Donkey Kong Country 2 z GBA akurat maksowałem na SPv2 albo DS Lite (już nie pamietam) i nie zauważyłem problemu z saturacją, o którym piszesz. W sensie może i tak jest ale w życiu bym na to nie zwrócił uwagi gdybyś o tym nie napisał.
Z powyższego wywodu można wyciągnąć wniosek, że jest grupa osób, która przywiązuje ogromną wagę do każdego detalu graficznego i dąży do maksymalizacji wrażenia płynącego z obrazu. I jest to jak najbardziej godne podziwu, tylko problem pojawia się wtedy, gdy ten perfekcjonizm zaczyna wpędzać te osoby w depresję. Mówiąc wprost psuje im to fun płynący z rozgrywki. Ja taką osobą nie jestem za co jestem wdzięczny :) Może i mniej wiem i widzę ale za to jestem szczęśliwy.