Nikt nie popiera piractwa, ale kilka samowypalonych płytek z filmami każdy ma :)
Nikt nie popiera piractwa, ale kilka samowypalonych płytek z filmami każdy ma :)
Badz tak uprzejmy w usprawiedliwianiu sobie zlodziejstwa, zeby nie zarzucac wszystkim tego, ze mysla lub robia podobnie, jak ty.
Odnoszac sie do dalszej czesci twojej wypowiedzi: jak nie stac cie na DS Browser za 100 zl to nie musisz go krasc. (Osobna sprawa, ze ta przegladarka to lipa nieslychana.)
No tak, zapomnialem ze branza filmowa i muzyczna to przeciez organizacje charytatywne i tylko frajerzy im za cokolwiek placa. Dzieki za przypomnienie.
@GBM_Fan: Mam oryginal Mother 3 i nie musze pytac sie ciebie o zgode ani na to, zeby spatchowac sobie ROM jego tlumaczeniem, ani zeby polecac innym takie rozwiazanie.
Ja powiem tyle, że podobnie jak Rezor, jest mi obojętne kto co robi w domu i jak.Nie każdemu jest to obojętne bo mojego posta skasowano. Każdy robi to co chce, niech każdy pilnuje siebie. A jak ktoś się chce dowartościować i czuć lepszym poprzez kupowanie oryginałów, to tylko "pogratulować" postawy. Tyle w temacie.
Ale chyba nikt z osób które się tu wypowiadały nie piraci gier, więc w czym problem? To tylko rozmowa.
Swoją drogą, wielkie koncerny growe bardziej zaczynają walczyć z rynkiem wtórnym często umieszczając na opakowaniach gier napisy typu NOT FOR RESALE. Problem jest tylko taki, że nie ma to żadnej mocy prawnej i użytkownik może sobie taką grę kupić. Ale wówczas pieniążki nie idą do koncernu tylko w prywatne ręce. I na tym procederze rzeczywiście tracą, niemniej jednak nadal nie można mówić tu o kradzieży.
Napisałbym tutaj długiego posta z moim punktem widzenia, argumentami, przykładami itp., itd., ale po przeczytaniu postów już mi się nie chcę i ogólnie ten temat jest tl;dr ;-) W skrócie: IMHO "piractwo" na własny użytek nie jest niczym złym. Dziękuję, do widzenia, dobranoc.
(klient wybrał używkę od Maciusia zamiast nówkę od EA, Maciuś zarobił, EA płacze).
(klient wybrał używkę od Maciusia zamiast nówkę od EA, Maciuś zarobił, EA płacze).
Hehe tylko twierdzenie, że "zarobił" też jest mocno przesadzone imho, bo przecież sam musiał grę kupić, czyli za nią zapłacić np. 200 zł. Sprzedając grę za 150 zł teraz (przypuśćmy, że kupił Zeldę:SS na Wii w dniu premiery) coś na tym zyskuje? Następuje wymiana towaru za pieniądz i tyle. Nie licząc prywatnych wspomnień jakie otrzymał w zamian za spędzenie czasu z grą, stracił 50 zł. Oczywiście istnieją przypadki, w których kupuje się nowe gry np. za 40 zł i sprzedaje za 100. Wtedy można mówić o zarobku :P
Jak mi ktoś z parkingu samochód skopiuje i nim odjedzie to szerokiej drogi, ma możliwości, niech się cieszy, ważne, że ja nic nie straciłem.
http://www.gamasutra.com/view/feature/3891/you_say_tomato_a_pro_on_.php
Jak mi ktoś z parkingu samochód skopiuje i nim odjedzie to szerokiej drogi, ma możliwości, niech się cieszy, ważne, że ja nic nie straciłem.
Jesli ty za swoj samochod zaplaciles, a ktos inny taki sam skopiowal za darmo, to cos jest chyba nie w porzadku, mimo ze teoretycznie "nikt nie poniosl straty", hm?
Jak mi ktoś z parkingu samochód skopiuje i nim odjedzie to szerokiej drogi, ma możliwości, niech się cieszy, ważne, że ja nic nie straciłem.
Jesli ty za swoj samochod zaplaciles, a ktos inny taki sam skopiowal za darmo, to cos jest chyba nie w porzadku, mimo ze teoretycznie "nikt nie poniosl straty", hm?
Nie, wszystko jest w porządku. Dopóki ja nie poniosę faktycznej straty na tym jego kopiowaniu.
@Krupier: No pewnie, ze kazdy moze wydawac swoje pieniadze jak chce, ale jesli nie widzisz nic zlego w tym, ze placisz za cos, co ktos inny pozyskuje za darmo, to rownie dobrze mozesz zaczac placic dobrowolny abonament za powietrze.
Na razie pozostaje mi odnajdywac pozytywy w tym, ze auta wciaz nie da sie sciagnac z torrentow. ;)
Krupier a słyszałeś powiedzenie "Czas to pieniądz" :P
@inlagd - co do przypisywania. android market przypisuje do KONTA email a nie do telefonu ;) Tym mnie przekonali żeby kupić parę aplikacji jak była promocja po 0.10 usd :)
No tak. Ale jak ktos zdjecia z GBF zaczalby krasc i umieszczac na innej stronie, to bylaby juz inna spiewka, hm?
No tak. Ale jak ktos zdjecia z GBF zaczalby krasc i umieszczac na innej stronie, to bylaby juz inna spiewka, hm?
I tak, można ściągać wszystko i wykorzystywać w prywatnym użytku, nie jest to ani karalne, ani niemoralne.
Tak wyglądał nasz dialog:
K: Piractwo to nie kradzież bo [argumenty]
I: Wcale nie, piractwo to kradzież!
K: Nie, ponieważ [argumenty]
I: Kradzież, to widać gołym okiem!!!!! [tupnięcie nóżką]
Narazie Wasza debata (chociaż łatwiej nazwać ją kłótnią z Twojej strony) sprowadza się do tego samego co debata na temat teorii ewolucji kontra Bóg i stworzenie świata.
Gdyby piractwo rzeczywiście pożerało dochód do tego stopnia, to czy artyści pływali by w pieniądzach? (szczególnie zagraniczni?), czy nintendo wypuszczałoby kolejne konsole? Czy powstawałyby filmy?
Ze ściąganiem z neta jest jak z nie płaceniem podatków. To nie jest tak naprawdę kradzież, bo nie generuje strat u producenta/rządu. Tu się liczy zysk jaki producent mógłby osiągnąć, gdyby to co zostało ściągnięte, zostało zakupione. Ale ponieważ zostało ściągnięte, to producent nie osiągnął zysku, ale nie poniósł również straty.
Czy jak wykorzystam tekst napisanej przez Ciebie książki (i już wydanej) opublikuje to jako własne słowa, może być nawet za darmo w postaci poczytnego bloga to stracisz na tym $? No nie, a była to kradzież? TAK! Jest to kradzież intelektualna, popularniej zwana plagiatem czy też kradzieżą własności intelektualnej :)Tylko, że to wtedy nie jest już prywatny użytek. ;-)
Wyobraźcie sobie, że siedzieliście dniami i nocami przez 2 lata nad programem, napracowaliście się jak ja cie chrzanie... Program okazał się prawdziwym hitem, wszyscy go używają, ale na waszym koncie 10 sprzedanych egzemplarzy... Dlaczego? Bo jeden z kupujących wrzucił program do sieci i każdy ściągnął na własny użytek no i tym samym po co mają kupować i płacić jak mogą mieć za darmo. Nie wydacie kolejnego programu bo nie możecie już poświęcić kolejnych dwóch lat na ślęczeniu przy czymś za friko.Dlatego też IMO jest spora różnica między "zpiraceniem" gry od takiego np. Ubisoftu a od młodego, niezależnego twórcy i wg mnie nie można pomiędzy takimi czynami stawiać znaku równości - kradzież = kradzież, bo nic nie jest czarne i białe, są jeszcze odcienie szarości. ;-)
Wyobraźcie sobie, że siedzieliście dniami i nocami przez 2 lata nad programem, napracowaliście się jak ja cie chrzanie... Program okazał się prawdziwym hitem, wszyscy go używają, ale na waszym koncie 10 sprzedanych egzemplarzy... Dlaczego? Bo jeden z kupujących wrzucił program do sieci i każdy ściągnął na własny użytek no i tym samym po co mają kupować i płacić jak mogą mieć za darmo. Nie wydacie kolejnego programu bo nie możecie już poświęcić kolejnych dwóch lat na ślęczeniu przy czymś za friko.
W taki właśnie sposób kończyła się prawie każda próba startu młodego programisty w PL na początku lat 90.
możesz ją 3 razy zainstalować (Anno nowe tak ma), nie możesz jej sprzedać.
a jak ci system padnie 3 razy (o co w windowsie nie trudno) ...
Co do piractwa to chyba nie musi powstać fizyczna strata, żeby coś nazwać kradzieżą? Czy jak wykorzystam tekst napisanej przez Ciebie książki (i już wydanej) opublikuje to jako własne słowa, może być nawet za darmo w postaci poczytnego bloga to stracisz na tym $? No nie, a była to kradzież? TAK! Jest to kradzież intelektualna, popularniej zwana plagiatem czy też kradzieżą własności intelektualnej :)
Oczywiście, żebym nie robił tu z siebie hipokryty, kiedyś również piraciłem bo tak się wychowałem i nie dostrzegałem w tym nic złego. Jednak z czasem się to po prostu zmieniło.
Mogę to trochę bardziej uzmysłowić jeśli jest takowa potrzeba. Wyobraźcie sobie, że siedzieliście dniami i nocami przez 2 lata nad programem, napracowaliście się jak ja cie chrzanie... Program okazał się prawdziwym hitem, wszyscy go używają, ale na waszym koncie 10 sprzedanych egzemplarzy... Dlaczego? Bo jeden z kupujących wrzucił program do sieci i każdy ściągnął na własny użytek no i tym samym po co mają kupować i płacić jak mogą mieć za darmo. Nie wydacie kolejnego programu bo nie możecie już poświęcić kolejnych dwóch lat na ślęczeniu przy czymś za friko.
W taki właśnie sposób kończyła się prawie każda próba startu młodego programisty w PL na początku lat 90.
@pinkx: a jak znam życie to mimo tego wszystkiego tusk i tak wygra w kolejnych wyborach. Nigdy na niego nie głosowałem i nie mogę zrozumieć, czmu pomimo tylu faili ludzie za każdym razem i tak go wybierają. Ale nie mieszajmy do tego polityki.
Dobrze, że w szafie mam jeszcze działającego, PRZEROBIONEGO, PSXa.
Jak na razie ACTA wcale nie jest tak blisko. Tusk najwyrażniej sie przestraszył i zawiesił ratyfikację ACTA. Na jaki czas - nie wiadomo. Ale... Sam się przyznał, że dopiero przejrzał na oczy, lol.