Forum GBForever
Ogólny => Ogólny => Wątek zaczęty przez: Logan w Lipca 18, 2012, 19:03:02
-
Dziś otrzymałem maila następującej treści.
Informujemy, że GBZ powraca online pod adresem:
http://gameboyzone.vdl.pl/
Jest to masowa wiadomość do wszystkich zarejestrowanych użytkowników na GBZ.
Sprawdzam, rzeczywiście działa. Z marszu pod newsem powitalnym zażądałem usunięcia moich tekstów. Podobnie jak z karawaną, GBZ i kilkoma innymi stronkami - smród pozostanie na zawsze, a wtajemniczeni wiedzą o co mi chodzi. Widzę że w tej chwili parę tekstów jest zdublowanych (są i tam, i "u nas") - czy autorzy utożsamiający się z GBForever wiedzieli o restarcie GBZone ? Czy wyrażacię zgodę na publikację swoich tekstów tam, skoro w pocie czoła pracowaliście na GBF i w ogóle o co ku**a chodzi ?
-
Ta strona to jakiś śmiertelny arcywróg GBF? :>
-
Ta strona to jakiś śmiertelny arcywróg GBF? :>
Nie, poprzednik
-
Też dostałem tego maila co logan i właśnie tam zajrzałem. Od groma jest tam tekstów, które są na gbforever. W końcu sporo tam pisali Antari, Keitaro, Logan. Nie wiem kto jeszcze, ale na pewno więcej osób. Ja wtedy (i w sumie teraz też) byłem tylko anonimowym użytkownikiem, ale cała sytuacja mi się nie podoba.
-
Hehe, widzę nie tylko ja dostałem maila ;) Abrasante usunął jedynie z redakcji Antariego i postanowił wskrzesić GBZ korzystając z Jego i innych obecnych użytkowników GBF tekstów. Swoją drogą myślałem, że GBZ padło i wszystkie dane z tego serwisu zostały utracone? Jak widać jednak gdzieś tam zostało przetrzymane.
-
Ja szczerze mówiąc nigdy nie wiedziałem o co biega z GBZ. Na początku byłem tam zarejestrowany na forum, trochę popisałem i nagle wszystko padło. Jakiś czas później dostałem info od Keitaro, że stoi GBF i to jest teraz główna strona o Game Boy w Polsce ;D
-
GBZ żyłoby do dziś, gdyby Abra nie "stracił zajawki". Tylko że gdy abra zajawkę stracił, redakcja straciła GBZ, więc powstał GBForever, nad którym mnóstwo osób mówiąc krótko nieźle zapier***ało. A teraz abra czy tam jego przydupasy ze zmienionymi pseudo przywracają stronę-kalkę do życia. Nie rozumiem po co 2 strony z częściowo tym samym materiałem mają funkcjonować, jeszcze w obliczu takich niesnasek. Ja z nikim umowy nie miałem, teksty są moje i z gameboyzone mają zniknąć. Było tego naprawdę niewiele, bo bardziej zacząłem działać tutaj (i nadal działam, stay tuned) jednak nie przepuszczę nawet tego. Abra i wszystko co stworzył jest dla mnie materiałem spalonym. Historia podobna do karawany i nowo utworzonego Geek-World. Tam też ładne hece odchodziły.
-
Reaktywacja GBZ nie ma sensu bo chyba 90% tamtejszych materiałów pochodzi od autorów obecnie tworzących GBF i zapewne Ci autorzy (sorki że tak ogólnikowo) zażądają ich usunięcia z GBZ więc nie wiem co skłoniło abrasante do tej reaktywacji. To, że stracił zajawkę to jedno, ale powinien wtedy oddać co należne redakcji i tak GBZ i karawana trwałyby zapewne jeszcze długo.
-
MAcie tutaj próbkę działalności Abry:
Tekst pod tym linkiem, opublikowany w 2002, autor Darek P:
tnij.org/ladysia
a tutaj ten sam tekst, autor abra (Tomasz K.) opublikowany dużo później:
http://gameboyzone.vdl.pl/viewpage.php?page_id=39
gość jest znany z tuszowania spraw, więc poniżej screeny:
http://i.imgur.com/NfisY.png
http://i.imgur.com/7aQhi.png
-
GBZ było naszym przeszłym projektem. W skrócie założycielami byliśmy ja, yano i abrasante aka Tomasz Karulski. Redakcja zawsze była ruchoma, część ludzi przychodziło część odchodziło. Współpracowaliśmy z Retro-Age i dlatego część tekstów z RA wisi na stronie. Niestety po kilku miesiącach zajawki adminowanie abrasante się znudziło i wybrał inne projekty typu nintendo-ds.org, retrosfera czy karawana.eu. Yano od początku traktował prowadzenie strony z ogromnym przymrużeniem oka, więc jedynym adminem byłem ja.
W ten sposób prowadziłem praktycznie sam stronę przez 3 lata, dodawałem teksty członków redakcji (dochodzących i odchodzących), obrabiałem zdjęcia, wymyślałem nowe kategorie, działy etc. Adminowałem choć nie miałem i nie mam do tego predyspozycji. Niestety klucze do wszystkiego miał abrasante - hosting należał do niego, podobnie jak domena. Tylko on posiadał passy do głównego serwera, mnie udostępnił łaskawie jedynie niewielkie miejsce do wrzucania grafik. Praktycznie cały czas tkwiliśmy w niepewności jutra, bo abra rzadko kiedy był dostępny na gg, mailu etc. Sraliśmy w gacie, bo nikt nie wiedział np. kiedy upływa termin płatności za hosting. Miarka się przebrała gdy utraciłem dostęp do folderu z grafikami po jakimś ataku hakerskim na stronę. Błagałem jak pies o przywrócenie dostępu, godzinami poniżałem się na gg, prosząc o możliwość prowadzenia strony praktycznie dla kogoś. Bo jak doskonale widać nic tam nie było moje...
Wtedy powiedziałem sobie - koniec. Nie będę wrzucał grafik do tekstów na imageshack. Wspólnie z Keitaro założyliśmy GBForever, na które przenieśliśmy swoje teksty i tych członków redakcji GBZ, którzy wyrazili na to zgodę. Poziom każdego tekstu znacząco drgnął w górę, część z tych materiałów, których poziom znacząco odbiegał od docelowego została pominięta. Jakiś czas potem abra zniknął z sieci po aferze z plagiatem tekstów z karawany.eu. Jedna osoba udostępniła plik z wykazem stron z jakich kopiował wszystkie dane. Smród jak z Zakopanego do Gdańska. Zresztą sam zobaczyłem tego namiastkę. Recenzja gry Lady Sia na GBZ "autorstwa" abry to nic innego jak kopia 1:1 tekstu z bodajże WP.pl - Smutne.
Celu istnienia GBZ na tym etapie nie widzę. GBForever jest jedynym Polskim portalem zrzeszającym scenę Game Boy. To jedyne miejsce z perspektywami i wizją, którą w jakiś sposób staramy się (mimo przeciwności losu) realizować. Bo to dla nas nie "kolejny projekt zrodzony z sentymentalnej zajawki". To coś więcej. Przede wszystkim ludzie. Istnienia GBForever możecie być pewni. Przedefiniowaliśmy założenia serwisu i takie sprawy jak termin upływu płatności za serwer i domenę są ogólnie dostępne dla każdego. Niestety smród po znajomości z Tomaszem Karulskim będzie się za mną ciągnął jeszcze długo, gość dzierży w swych łapach kopie bazy danych GBZ i grafik. Wątpię żeby kiedykolwiek się ich pozbył, więc to że np. jutro serwis zniknie z sieci, nie znaczy wcale, że za 3-4 lata znowu nie stanie na nogi. Bo abrze znudzi się "dorosłe życie" i na nowo wróci chęć na "dziecinne gierki".
Zapewne ktoś podlinkuje abrze ten temat, bo wiadomo, na każde 1000 niewiernych przypada jeden sprawiedliwy. Mnie to wszystko jedno, za bardzo zajęty jestem życiem i prowadzeniem strony traktującej o moim hobby. Mógłbym mu napisać żeby wywalił moje teksty i Keitaro, ale zapewne zaczną się malwersacje, amatorskie próby parafrazy i inne triki. Wolę poczekać aż mu się znudzi i sam zdejmie stronę albo termin płatności za hosta upłynie i portal sam zniknie.
W takich przypadkach najlepiej działa bierność. Olać go, zbojkotować stronę i nie karmić go aferami.
Edit. Aha dla jasności - za hosting i domenę GBZ w 3/4 przypadków płaciłem ja i userzy forum/strony. Abra zapłacił może raz na początku.
-
Wow, nie wiedziałem, że z niego (abra) taki aferzysta, przykra sprawa.
-
Ja od siebie dodam że GBZ i GBF to oddzielne już sprawy / serwisy i nie ma w zasadzie o czym dyskutować. Żadnych kłótni i najeżdżania na portal ja nie chcę tutaj widzieć raczej. Co było to było, co jest to widać. Nowi userzy mogą co prawda czuć się zagubieni ale od tego historia GBFu jest opisana na portalu :)
Jak ktoś chce usunięcia tekstów np. z GBZ to trzeba się tam kierować.
-
Dla mnie to bezsens reaktywować GBZ skoro i tak więcej użytkowników jest na GBF. Nagle ich tak nie przeniosą.
Ponadto widać, że strona w porównaniu do GBF jakoś życiem nie tętni...
Dodatkowo za dużo jest tam tekstów z GBF. Jakieś prawa chyba są, prawda ?
-
Podajcie popcorn, hiszpanska opera mydlana powraca na ekrany monitorow!
-
Prawa są i owszem, lecz dochodzenie czegokolwiek na drodze sądowej funkcjonuje tylko w teorii. W praktyce facet siedzi w Hiszpanii i nic mu nie udowodnisz. Chłopaki z Geek-World próbowali od strony prawnej go ugryźć (przy okazji afery z krawaną.eu) i stanęło na niczym. Więc usunięcie materiałów ich autorów leży w gestii osoby która adminuje - czyli abry. A dostałem już cynk, od kolegi, że materiałów nie usunie bo "kiedyś się zgodziłeś dobrowolnie, więc teraz nie będę usuwał".
Ale to już mój ostatni komentarz w tej sprawie. Nie wiem co abra chce osiągnąć tą reaktywacją, ale niech sobie działa jak chce. GBZ może 2 lata temu było jakąś tam marką, ale dzisiaj nie ma szans zaistnieć. Chyba, że koleś znajdzie jakąś ekipę wafli, która będzie dla niego tyrała jak my kiedyś. Nic tylko współczuć.
Tyle ode mnie, pozdrawiam.
-
Pamiętam całą sytuację i tak jak pisze Antarii tak było... Byli ludzie, którzy chcieli utrzymać GBZ, ale nie miei możliwości. Antarii zapomniałeś dodać, że pomysł utworzenia GBForever był również moim pomysłem, a z tego co pamiętam to chyba w sumie ja wpadłem na taki pomysł i podzieliłem się nim z Tobą. Mniejsza o to. Ty Keitaro i ja założyliśmy tę stronę. Wszystkie teksty jaki są na GBZ, a są autorstwa ludzi z GBF powinny być zależne od ich autorów. Autorzy muszą się określić, czy ich teksty mają widnieć tu, czy tam. Takie jest moje zdanie. Nie może istnieć sytuacja, że sądwa bliźniacze serwisy i są na nich identyczne teksty. To tak jakby na skizo.org i na ndsstuff.pl byly te same teksty. Przecież to niedorzeczność. Wszystko zależy od autorów.
-
Poza tym zawsze można wstąpić na drogę sądową. Jeżeli gościu stwierdzi, że nie usunie mimo wszystko to czeka go przymus albo kara pieniężna. Albo (dobrze by było) obie rzeczy na raz.
-
GBZ i tak upadnie, ludzie trzymają się GBF. ;)
-
Tak z ciekawosci wszedłem sobie na tą strone,i zauważyłem ze w reklamach jest reklama gbf;d
-
Tak z ciekawosci wszedłem sobie na tą strone,i zauważyłem ze w reklamach jest reklama gbf;d
A on dzięki temu zabiegowi sam sobie w stope strzela
-
Ta strona wygląda jak projekt gimnazjalny trochę. Taka niedzisiejsza. ;) Widać inna moda panowała. :)
Tak czy siak, zostaję tutaj. :)
GBForever forever!
-
GBForever forever!
Forever!!
-
GBForever forever!
Forever!!
o tuż to,FOREVER!
A tak w ogóle czytał ktos pierwszy wpis? ja teraz z nudów przeczytałem,a konkretnie:"Tymi słowami w lipcu 2007 roku wystartowała idea stworzenia portalu, który skupiałby się wyłącznie na tematyce przenośnej konsolki Game Boy.
W latach 2010-aż do dnia dzisiejszego, GBZ było offline.
Ten stan rzeczy się zmienia, a ogrom informacji jakie posiada strona znów wypływa na światło dzienne.
Patrząc z perspektywy czasu na GBZ wiele rzeczy bym zmienił (tych technicznych), ale sentyment pozostaje, do konsoli, do ludzi z którymi tworzyliśmy i rozwijaliśmy pasję wiedząc, że istnieją nadal zapaleńcy Game Boy.
Forum jednak pozostaje offline, na czas nieokreślony, jednak gdy będzie dostępna jego pierwotna forma, to tylko ze względu sentymentalnego, bez możliwości rejestracji."
Z tego mozna wywnioskowac ze postawił żeby postawić,a nic z nim dziac sie nie bedzie,nawet możliwości rejestracji nie będzie,wiec jak dla mnie to nie bedzie za bardzo zadnym zagrozeniem dla gbf,tym bardziej ze go reklamuje.
-
Zmiany już na GBZ pierwsze widać. Pojawiły się menusy po prawej których niegdyś nie było.
Co do ilości osób - na pewno się ich tam nieco zarejestruje. Ba! wielu starych userów z sentymentu może tam przeskoczyć. Normalna kolej rzeczy którą już nie raz widywałem (na stronach o innej tematyce). Zwłaszcza iż Abrasante zna się nieco na rzeczy - generalniej reklamie i przyciąganiu ludności na swoje strony. Nie ma czym się jednak przejmować bo końce takich akcji również widywałem.
Generalnie jak pisałem choćby na GBZ zmieniono cały lay czy też nawet silnik, przebito GBF graficznie itd. My pozostajemy tutaj i się nie zmieniamy dalej kontynuując nasze idee. GBZ i GBF są to niezależne już projekty. Game Boy Forever po prostu. A w zanadrzu mamy nieco pomysłów na całkiem nowe zaskakujące projekty.
-
Np. prawie ukończony artykuł poświęcony podświetleniu Classica C:.
-
Co do GBZ - przynajmniej znalazłem wszystkie numery Gameboy Magazyn. Oczywiście, chyba nie jestem z tego powodu zdrajcą ? Bo przesiadać się na GBZ w żadnym wypadku. Nie chciałoby mi się tam nabijać znów postów itd. Ekipa jaka tu jest bardzo mi się podoba itd., więc nic mi tu nie brakuje. Artykuły są właściwie te same, z tych, których u nas nie ma zauważyłem tylko artykuł o Afterburnerze. Tak to właściwie to samo. Design jest właśnie, jak by był robiony na jakimś darmowym hostingu. Z resztą końcówka vdl.pl mówi sama za siebie. Tak czy siak - GBF Forever ;)
-
FOREVER!
-
Design jest właśnie, jak by był robiony na jakimś darmowym hostingu. Z resztą końcówka vdl.pl mówi sama za siebie.
Domeny w vdl.pl to domeny stron hostowanych na płatnym linuxpl.com z którego swego czasu korzystałem. Zresztą nie rozumie co ma design do tego czy hosting jest darmowy czy płatny (za wyjątkiem faktu że przy hostingu darmowym masz doklejane reklamy).
-
Miałem na myśli to, że jeżeli hosting jest darmowy to to też jakiś tam sposób wpływa na chęć zarejestrowania się. Np. Ciężko jest rozkręcić dobre forum na domenie fora.pl. Dodatkowo dużo reklam itd. Ją wolę, jak forum czy strona nie ma żadnej końcówki. Design rzeczywiscie jest trochę za kolorowy i na prawdę wygląda (jak już tu ktoś powiedział) projekt do szkoły.
-
Kilka lat temu, gdy GBZ jeszcze działało, odwiedzałem go dzień w dzień. Serwis był dla mnie istną mekką, nie mogłem doczekać się kolejnego wpisu. Ale to czasy dawne - i już nie wrócą. Mamy GBForever, świetne teksty na nim, charakternych redaktorów, toteż o poziom tekstów nie ma co się martwić. Każdy był, jest i będzie znakomity, a reaktywowane GBZ, nawet z pomocą nowych recenzentów i felietonistów, nie dorośnie do pięt GBF. Tu mamy klimat. Czy to czytając nową recenzję, czy też wypowiedzi na forum, czuć od ich autorów pasję - której na GBZ na pewno się nie wyczuje.
Tyle w temacie. Zostaję na GBF, a próby wskrzeszenia stareńkiej strony olewam ciepłym moczem.
-
Kilka lat temu, gdy GBZ jeszcze działało, odwiedzałem go dzień w dzień. Serwis był dla mnie istną mekką, nie mogłem doczekać się kolejnego wpisu. Ale to czasy dawne - i już nie wrócą. Mamy GBForever, świetne teksty na nim, charakternych redaktorów, toteż o poziom tekstów nie ma co się martwić. Każdy był, jest i będzie znakomity, a reaktywowane GBZ, nawet z pomocą nowych recenzentów i felietonistów, nie dorośnie do pięt GBF. Tu mamy klimat. Czy to czytając nową recenzję, czy też wypowiedzi na forum, czuć od ich autorów pasję - której na GBZ na pewno się nie wyczuje.
Tyle w temacie. Zostaję na GBF, a próby wskrzeszenia stareńkiej strony olewam ciepłym moczem.
Słowo w słowo - mam dokładnie takie same zdanie :) Mało pomiętam z GBZ szczerze powiedziawszy - pamiętam, że tło było pomarańczowe, w mushroomy, a ostatni news to chyba z t-shirtami z DMG firmy Ghostclothing. Tak mi się zdaje :D Kiedyś, też na GBZ wchodziłem codziennie, i również czekałem na nowe newsy jak na święta. Miałem małą załamkę, jak strona gdzieś tam dwa lata temu w wakacje sobie zniknęła. Na szczęście we wrześniu 2010 juz trafiłem tutaj :) Jeśli chodzi o porównywanie widoków overall na stronkach GBZ i GBF to na naszej stronie aż wieje profeską - a tam amatorką i aż się pokusze o stwierdzenie, że nasrane tam obrazków i kolorów, co powoduje, że nie przegląda się tego za fajnie :]. A kiedyś tak nie zwracałem na to uwagi :D
W kazdym razie, to co tam się teraz dzieje nie ma najmniejszego sensu przy GBForever. FOREVER! Tak więc zostaję z wami i wracam do przeglądania naszego cudownego forum po dwóch tygodniach przerwy ;)
Pozdrawiam, wasz wierny user Bart
-
WIELKI ODKOP
http://gameboyzone.vdl.pl/
Spróbujcie sobie wejść - dostęp już chyba tylko dla zarejestrowanych userów. Ciekawe, co tam teraz kryją. Może Szalitar przejmuje stronę? xDDD Pewnie już ze swoimi arabami szykuje zamach na wszystkich "pseudokolekcjonerów" :P
Nie mam tam konta, nie sprawdzę. Jakby ktoś mógł...
-
Hej, kiedyś wchodziłem na GBZ, więc mam konto. Zalogowałem się i nic się nie zmieniło, oprócz tego, że zniknęły pola do wpisania loginu i hasła,.
-
Nie pamiętam loginu/hasła. Ma ktoś konto, które mógłby udostępnić na jakiś czas? Chciałbym znaleźć kilka informacji.
-
Nie pamiętam loginu/hasła. Ma ktoś konto, które mógłby udostępnić na jakiś czas? Chciałbym znaleźć kilka informacji.
Nic Ci to nie da. Po wpisaniu loginu i hasła nic się nie dzieje.
-
Walić to. Są lepsze portale o tej tematyce;P