Forum GBForever
Game Boy => Gry => Wątek zaczęty przez: Saito w Grudnia 16, 2011, 03:48:24
-
Każdemu kolekcjonerowi gier na Game Boy chcąc nie chcąc czasem w ręce wpada jakiś piracki cartridge. Wiadomo że nikt z nas nie kupuje takich gier z premedytacją, ale jednak często się zdarza że dostajemy je przymusowo licytując np. jakąś konsole albo cały zestaw gier, gdzie wśród oryginałów są również piraty.
Zastanawiam się co z nimi wtedy robicie? Przechowujecie czy niszczycie? Opcji z odsprzedawaniem dalej nawet nie biorę pod uwagę, bo myślę że jako kolekcjonerzy nie powinniśmy uczestniczyć w takim procederze. Wiem że większość kolekcjonerów zwyczajnie utylizuje piraty, ale spotkałem się też kilkukrotnie z osobami, które takich cartów nawet nie wkładają do konsol, ale przechowują traktując jako część historii GB.
-
Wyrzucić lub oddać.
-
Ja je kolekcjonuję, niektóre z sentymentu jak np. Pokemony, które kupiłem jak byłem w podstawówce, w których kilka razy padł mi save z 250 godzinami nabitymi :) Nie mógłbym ich oddać czy też zniszczyć :P Co nie zmienia faktu, że ich obecność nie przeszkadza mi w posiadaniu także oryginalnego kartridża z tą grą.
Przez te parę lat uzbierała się już mini kolekcja piratów na GB/GBA głównie choć mam też kilka na Colora np. Pokemon Pinball na zwykłym szarym karcie bez wibracji. W 97% są to egzemplarze, które kupiłem w zestawie razem z konsolą, więc ich egzystencja w moich progach jest czysto koincydentalna. Kartridże posłużyły mi m.in. jako materiał do stworzenia poradnika "jak odróżnić..." na głównej.
-
Ja specjalnie piratów nie kupuję, ani nie kolekcjonuje, ale kiedy kupiłem mojego GBA SP to miałem w zestawie NFS: Carbon. Wizualnie nawet oryginału nie próbuje naśladować bo nawet na labelu słoneczka nie ma. Natomiast jeśli chodzi o działanie to działa jak oryginał, sejwy się nie kasują nawet kiedy długo nie gram, więc traktuję tego carta jak normalną grę w kolekcji :)
-
Ja sprzedaję za kilka złotych. (np 5zł) I tak jak każdy, nie kupuję ich, po prostu czasem się trafiają w zestawie. Choć bardzo rzadko, miałem w życiu raptem kilka piratów (unikam ich jak ognia ;P)
-
Chyba każdy ich unika:) Ale bywa czasami że wpadają do rąk przez przypadek lub kupując w zestawach itp. Mam parę kartów ale leża w szafie, nie używam ich ani nic, i zastanawiam się co z nimi zrobić xD I ak leza parę miesięcy:D Zniszczyć raczej nie wchodzi w grę, bo jakoś szkoda ich. Więc niech leżakują może kiedyś będą pożądane przez kolekcjonerów:D
-
wolę ich unikać bo jakoś nie moge po prostu na nie patrzeć ale jako gracz inaczej na to patrzę - gdybym np mógł dorwać np taką zeldę oracle of ages czy seasons które normalnie kosztują na prawdę sporo to bym się skusił. Nie chcę wywołać wrzawy, ale pamiętacie pegazusa? Tam żadna istniejąca dyskietka ani nawet żadna istniejaca konsola z definicji nie była oryginalna - i czy to sprawia że nasze wspomnienia blakna czy nagle uświadamiamy sobie że nie była to taka frajda skoro nie bylo oryginalne?
-
pamiętacie pegazusa? Tam żadna istniejąca dyskietka ani nawet żadna istniejaca konsola z definicji nie była oryginalna - i czy to sprawia że nasze wspomnienia blakna czy nagle uświadamiamy sobie że nie była to taka frajda skoro nie bylo oryginalne?
To dwie inne sprawy. Wtedy po pierwsze nie byliśmy świadomi tego, że to piraty, a po drugie byliśmy mali więc i tak mielibyśmy to w dupie. Teraz jako świadomi zbieracze, patrzymy na to inaczej. Oceniamy gry nie tylko pod względem wartości użytkowej, ale także kolekcjonerskiej. A pegazus rządzi, taka złota piątka kompletna chodzi po 100-120zł :D
-
Generalnie chomikuje wszystkie piraty, broń Boże nie odsprzedając ich nikomu co najwyżej dając w prezencie. Większość posiadanych i tak nie dubluje mi się z oryginałami więc też ich nie utylizuje. Niech leżą, jeść nie wołają :)
-
Rezor - my point exacly - gdybyś nie wiedział nie miałoby to znaczenia :P
-
ja mialem same piraty z dziecinstwa i wszystkie wyrzucilem
nie chce by byly dalej w obiegu i zasmiecaly rynek
potem ktos moze sie bardzo rozczarowac, gdy sie dowie, ze wcisnieto mu syf
i dlatego teraz mam misje odkupienia wszystkich gier tylko oryginalnych xd
-
Ja niszczę i wyrzucam każdego pirackiego carta jaki mi wpadnie w ręce.
-
Nie chcę wywołać wrzawy, ale pamiętacie pegazusa? Tam żadna istniejąca dyskietka ani nawet żadna istniejaca konsola z definicji nie była oryginalna - i czy to sprawia że nasze wspomnienia blakna czy nagle uświadamiamy sobie że nie była to taka frajda skoro nie bylo oryginalne?
Hmmm... W sumie nigdy mi do głowy nie przyszedł Pegasus w kwestii piractwa. Sprzedaż "dyskietek" jest legalna czy nie?
-
To jest dość ciekawe. Pegasus jak i ,,dyskietki'' na niego, powstały w okresie gdy prawa autorskie nie istniały (pewnie na forum są ludzie, którzy pamiętają z czasów dzieciństwa takie kioski na ulicach gdzie można było w pełni legalnie przegrać sobie kasetę :) ). Więc według podstaw prawa retro lex non agit jest to w pełni legalne ;D (dla tych młodszych co to w szkole jeszcze siedzą wytłumaczę, że dopiero w latach 90 powstało coś takiego jak prawa autorskie. Prawo rzymskie na które się powołuję oznacza w wolnym tłumaczeniu ,,prawo nie działa wstecz").
-
Ja piraty zostawiam....i tak nie są w obiegu już...niektóre za to mają sprawne obudowy prawie identyczne jak orginał, baterie etc. a co za tym idzie mogą służyć jako donor carty (albo DIY carty rzadkich gier for self enjoyment), mozna na nich eksperymentować dowoli i nikogo to nie ruszy bo to pirat :-) Można także zabrać składankę 90 in 1 na której są 3 gry w które się młóci non-stop i grać w podróży bez obaw ze jak ktoś ukradnie konsolkę to i gry znikną z półki ;-) W niektórych przypadkach piraty to dobra opcja...źle że są na rynku bo można się naciąć ale jak już się kupiło w zestawie to po kiego grzyba dorzucać do sterty śmieci na wysypiskach...lepiej do wrzucić do wora z resztą piratów, dawać w prezencie ludziom którym nie zależy orginał czy pirat w zestawie z gb (zazwyczaj jest to przelotna miłość do konsol a potem zestaw dany takiej osobie wraca spowrotem a nie na allegro czy w obieg). A więc piratom które istnieją mówię takie bardzo ciche tak, ale w wyżej wymienionych przypadkach....producentom piratów mogę powiedzieć "ogarnijta sie ciule i zróbcie konsole z full android support i bedziecie siedzieć na kabonie" :P
Gdyby nie ruch piractwa to światła dziennego nie ujrzałyby konsole gp32x czy Dingoo...więc po części i oni robią nam "dobrze":-) o! i portują gry z konsoli na konsole...a to że nieudolnie to inna para "kaloszóf"
-
mingan, Hmmm... W PRL i później nie było prawa autorskiego w Polsce? I to tylko tyczy się naszego kraju? Myślałem, że sporo wiem, a tu taka luka :D No bo teraz dalej są sprzedawane "dyskietki" i na pewno większość z nich powstała nie tak dawno temu, wciąż tego pełno na niektórych bazarach, a okładki wskazują, że to "nowości". Dlatego zastanawia mnie czy ich sprzedaż, teraz, nawet tych legalnych jak mówisz z przed ery prawa autorskiego jest legalna? Z tego co piszesz to chyba nie. Bo prawo nie działa wstecz, tzn. nie można ukarać kogoś, że przed prawem autorskim handlował grami, ale od jego wprowadzenia już tak. Więc z tego by wynikało, że wszystkie aukcje "dyskietek" na allegro czy ich sprzedaż na bazarach jest nielegalna? Sorki za offtop, ale nigdy w kwestii piractwa mi Pegasus nie przyszedł na myśl, a mnie to zaintrygowało:)
-
Czyli tak...idąć w myśl wypowiedzi mingana, jeśli mogę wydawać grę, sprzedawać jako produkt/dodawać do produktu, to czy mogę jej używać na koszulce bez wprowadzania zmian w wyglądzie? (chodzi o sprit'y) :P bo nasuwa mi to pewien pomysł...a raczej dałoby mi to kopa na przód w kierunku który ucieszyłby mnie finansowo a niektórych kolekcjonersko xD
-
Wydaje mi się że teoretycznie nie możesz tego zrobić jeśli masz zamiar czerpać jakieś korzyści materialne z tych koszulek. Ale ja jestem historykiem, a nie prawnikiem, więc nie sugerowałbym się za bardzo moją opinią.
-
Nie możesz sprzedawać koszulek ze znakiem towarowym, który nie należy do ciebie.
Ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych, reguluje (roz.1 art.1, par2*1) to:
"2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:
1) wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie,
publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe);
-
Prawa autorskie do gier NESowych czyli pirackich pegasusowych już dawno wygasły. Można sobie legalnie pobierać takie romy i grać w nie na emulatorach. Czyli sprzedaż kartów z takimi grami również jest obecnie legalna.
-
Jesli logo zostało przedstawione w grze na NES co do której prawa autorskie nie mają odniesienia, to czy prawo to obowiązuje? sprzedawanie takich gier łamie wszystkie z wyżej wymienionych praw jednakże jest to w pełni legalne, biorąc pod uwagę wiek danych gier. Pomińmy nawet znaki towarowe (contra dajmy na to wyszla w ochnastu wersjach na fafnaście generacji od wielkiego N, co za tym idzie logo "Contra" jest chronione...ale zatem co z prawami do sprite'ów?
-
Prawa autorskie do gier NESowych czyli pirackich pegasusowych już dawno wygasły. Można sobie legalnie pobierać takie romy i grać w nie na emulatorach. Czyli sprzedaż kartów z takimi grami również jest obecnie legalna.
Czy dzis jest pierwszy kwietnia?
-
Ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych
"Art. 36.
Z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, autorskie prawa majątkowe
gasną z upływem lat siedemdziesięciu"
-
Dzięki :-) czuję się nakarmiony wiedzą :-)
-
Prawa autorskie do gier NESowych czyli pirackich pegasusowych już dawno wygasły. Można sobie legalnie pobierać takie romy i grać w nie na emulatorach. Czyli sprzedaż kartów z takimi grami również jest obecnie legalna.
No to akurat wiem, że kompletna nieprawda, tak samo jak to że te gry to jakieś abandoware, lub, że można z nich korzystać, ale po 24h trzeba usunąć. Te bajki przerobiłem i dlatego wiem, że romy są nielegalne. Natomiast pytałem jak się ma kwestia odnośnie sprzedaży teraz gier z Pegaza?
-
Mi się wydaje, że sprzedawanie gier na pegazusa jest nielegalne i jest łamaniem praw autorskich. Ale po pierwsze, może nikt tego procederu nie napiętnuje, ponieważ nikt nie zgłosił żadnego pozwu w tej sprawie. Jakby nintendo zaczęło się sądzić o to, to może by zadziałali, a tak sami z siebie to w tym kraju raczej nic nie zrobią. Inna sprawa, że może odpowiednie organy nie wiedzą, że to są piraty. Co by wynikało z tego pierwszego, co powiedziałem. Ale spójrzmy inaczej. Mówimy tu o tym czy handel dyskietkami na bazarku to złodziejstwo, a przecież to jest tak naprawdę niska szkodliwość społeczna, bo to handel grami przedpotopowymi, w które na dodatek nie mogliśmy legalnie pograć w Polsce, bo NES nigdy do nas nie dotarł. Więc tak czy inaczej nie jest to okradanie nintendo :P Inna sprawa to ściąganie z neta. Ja nie rozumiem tego (może jestem tępy) i nie mieści mi się to w głowie, jak dopuszcza się istnienie tych wszystkich pirackich stron! Te wszystkie torrenty, chomiki, rapid share i inne dziadowstwo. Z tym powinno się walczyć, a właścicieli wsadzać do pierdla. Mówię poważnie, naprawdę mnie to wku*wia. Jakby nadszedł kiedyś dzień, w którym zlikwidowano by te wszystkie pobieralnie z neta, to wpisałbym to do kalendarza jako moje oficjalne święto i obchodził je z wielką pompą. Ale skoro takiego gówna jest w internecie na pęczki i nikt z tym nie walczy, to czy jest sens się czepiać małych stoisk z gierkami, których w dzisiejszych czasach i tak już prawie nikt nie kupuje?
-
Tarma, niestety twój pomysł już jest w pełni nielegalny :)
Chodzi o to, że jeśli ktoś stworzył i sprzedał pirackie karty w okresie gdy nie było praw autorskich (w święta o tym poczytam bo jestem z wykształcenia biotechnologiem a nie prawnikiem. Jestem pewien, że w Polsce takowych nie było a jak z resztą świata, to nie wiem) to nie złamał prawa bo ciężko karać kogoś w imię prawa, którego nie ma. Jeżeli ten precedens miał miejsce po wprowadzeniu takowego prawa, nie ma żadnych przeciwwskazań by taką osobę ukarać.
Ale musimy sobie uświadomić, że jest to coś nie wartego świeczki. Jeśli nawet by ruszyć te zardzewiałe koła zębate naszego prawa to i tak takie osoby słusznie zostały by zwolnione od wyroku na zasadzie niskiej szkodliwości czynu.
-
chyba nie do końca. W olsztynie usłyszałem że jest taki sklepik gdzie można gry dorwać z GB, więc tam poleciałem - facet w pełni przerzucił sie na nowe konsole, a jak mi powiedział nowa klauzula dotycząca nośników fizycznych ( sformułowana w ten sposób że cart'y na gb się łapią) i oficjalna sprzedaż piratów jest zabroniona i nielegalna. Ze dwa lata temu wpadliśmy z bratem na pomysł żeby kupic naszemu ojcu poczciwego pegazusa, zawsze uwielbiał z nami strzelać do kaczek :D Brat ma na bazarku znajomego, więc się go spytał i usłyszał: "nie ma problemu, ale to tylko dla ciebie, bo teraz nie można tego legalnie sprzedawać". Też nie jestem prawnikiem ale może chodzić o hardware - przecież to kopia opatentowanej technologii nintendo. Wiem że na bazarkach można to dalej kupić, nie wspominając o allegro, ale moze chodzi o brak kontroli czy coś w tym stylu.
No i tak ode mnie, niszczycie pirackie gry - no ok, macie prawo, macie własne zdanie i pobudki, ale na serio nie lepiej oddać komuś kto się ucieszy? Ja np bym się ucieszył :P A jestem jak już pisano swoistym "dead end" bo gier nie sprzedaje w cale, mogę co najwyżej się wymienić, po prostu jestem graczem i chodzi tylko i wyłącznie o to aby dzialało i grać się dało.
Ale moze to moja wina, z całym szacunkiem chłopaki ale nigdy nie rozumiałem takiego hardkorowego kolekcjonerstwa - jak np w któryms odcinku AVGN nasz nerd mówił o zrzeszeniu ludzi którzy podjęli się niszczenia wszystkich ( oryginalnych i nie) kopii jakiejś gry bo była kijowa i szkodzila dobremu imieniu ich ulubionego systemu... Ale opinia jak du... każdy ma swoją :)
-
Zresztą gdyby to było karalne, to czy na allegro byłby osobny dział "pegasus"? :P
Jak ktoś wyrzuca piraty na GB, to ja chętnie przyjmę :P
-
szalona myśl - karty są stare - nie łapią się juz jako zabytki ? Co z prawem o abandonware - 10 lat i prawa wygasają - chyba ze firma ponownie wykupi.... Moim zdaniem temat bez dna i o to trzeba by wykwalifikowanego prawnika albo radcy prawnego zapytać.
Rezor - bedę bardziej chamski, zapytam : a gdzie wyrzucacie :D
-
Może i niska szkodliwość społeczna, ale dalej nie wiem na czym stanęło, a nie cierpię takich sytuacji, więc temu drążę dalej:) Bo tak na logikę i po tym co zostało napisane, wydaje się, że takie gry i ich sprzedaż teraz jest nielegalna (chyba). Ktoś poruszył dobrą sprawę, w kwestii klonów... W sumie skoro gry są nielegalne to i klony konsol chyba teraz też? C=No chyba że ta jakoś inaczej działa, bo w sumie kiedyś było pełno klonów Atari i innych i nie mówie tylko o Polsce, gdzie nie było tego prawa autorskiego. Sam miałem z Niemiec jakiegoś klona. Najbardziej mnie ciekawią jednak same gry.
-
Imho hardware będący imitacją oryginału i działający w ten sam sposób jest nielegalny, nieetyczny i powinien być tępiony a handel nim piętnowany w TV w Wiadomościach :) Poza tym gry z platform np. trzeciej generacji konsol (NES, Sega Master System, itd.) oferowane są w usłudze Virtual Console Wii Shopu i mimo prawie trzydziestu lat na karku trzeba za nie płacić.
-
jeśli tak faktycznie jest to muszą to być gry z "przedłużonym" prawem autorskim - wszystkie inne to abandonware i mozna je kopiowac do woli ale NA WŁASNY NIEKOMERCYJNY UŻYTEK. No i sądzę że po dwóch dekadach nawet nintendo nie chce walczyć z garstką pirackich gierek rozsianych po bazarkach a co dopiero policja itd. Obawy właścicieli komisów z grami mogą wynikać z czepialstwa policji i chęci uniknięcia ew. klopotów ( nic mi nie wiadomo zeby policja była przeszkolona i poinformowana odnośnie tego ktorym grom wygasly prawa autorskie itd)
No i dochodzi jeszcze jedna kwestia i tu pytanie do kolekcjonerów: a co z nieautoryzowanymi grami na GB, bo było kilka - po prostu gry które były czyms na kształt dzisiejszego homebrew - po prostu nie były oficjalnie wydane a istniały i działaly na gb
-
Homebrew jest legalne.
-
http://allegro.pl/30-gier-game-boy-advance-10-color-unikaty-gba-i1995716931.html jak widać o piraty ludzie też się biją. I to nawet o takie, które nie wiadomo czy działają.
-
..bez komentarza ;)
-
Gdyby Nintendo nie postanowiło nachapać się na grach z GB, GB Color, GBA, NES, SNES, N64, SMS i innych na Virtual Console, to można by "wymianę" tych informacji w necie uznać za legalną podciągając to pod dozwolony użytek osobisty. Np. zrzeszenia internetowe fanów Atari wymieniałoby się romami między sobą w celach niezarobkowych, hobbystycznych.
Ale problem pojawił się w momencie gdy koncern autentycznie traci gdy pobieramy roma np. Super Mario Land na GB Classic, bo sprzedaje go na VC. Gdyby tego nie było, nielogicznym (choć pewnie prawnie uzasadnionym) byłoby podnieść argument, że Nintendo "traci" przychody ze sprzedaży kartridży z SML, bo ta pozycja nie jest już dystrybuowana przez koncern od prawie 20 lat, a jedyne zyski jakie owy produkt generuje to te z rynku wtórnego (również negowanego).
Wydaje mi się, że sprawy nie załatwiłoby ustalenie jakiejś bariery czasowej w stylu 20 lat od dnia wydania gry, bo jak widać, dzięki dobrodziejstwom internetu, można dwa, trzy razy zarobić na tym samym tytule. To samo będzie dotyczyło gier z ps3, x360 i Wii za 20 lat. Jak widać sformułowanie generalnego przepisu, który jednoznacznie normowałby tę kwestię z roku na rok wydaje się trudniejsze. Chyba, że przyjąć założenie, że gra na kartridżu SML i ta z VC w postaci cyfrowej to dwa różne produkty. Na chwilę obecną stawia się tutaj znak równości :P
-
ja zachowuje piraty