Forum GBForever
Ogólny => Ogólny => Wątek zaczęty przez: Wawrzino w Maja 15, 2013, 22:17:24
-
Przeglądając przepastne zasoby internetu natrafiłem na coś co nazywane jest po angielsku reproduction carts. W naszym ojczystym języku można by to nazwać "odtworzonymi kartrydżami". Cały bajer polega na tym, że bierze się śmieciową oryginalną grę (z oryginalną płytką drukowaną od Nintendo w środku), na to wgrywa się ROM aplikacji homebrew/nigdy nie wydanej gry/rzadko spotykanej i ewentualnie odnawia plastikową obudowę. Wiem, że takie coś z grami na NESa robi m.in. Wiggy z RoseColoredGaming.
(http://www.majhost.com/gallery/Wawrzino/Duperele/11.jpg)
Odtworzony kartrydż prezentuje się pięknie, jednak budzi mieszane uczucia, bo w tym wypadku ciężko zdefiniować oryginalność tej gry. Poruszam ten temat po części dlatego, że na tym forum jest instrukcja jak zrobić sobie flasher do gier GB, które moim zdaniem podpadają właśnie pod odtworzone kartrydże.
Wyobraźcie sobie taką sytuację, że np. kupuję 10 oryginalnych niemieckojęzycznych gier Barbie, zrywam naklejki, a plastik dokładnie czyszczę. Na to naklejam solidnie odtworzone naklejki np. Super Mario Land, zaś na płytki wgrywam ROMy tej gry. Składam całość, wrzucam w estetycznie zrobione nowoczesne pudełka i sprzedaję oczywiście informując klientów, że są to tylko reprodukcje. Na NES i SNES jest to już dosyć często spotykane, natomiast na Game Boy'a jeszcze nie, przynajmniej na dużo mniejszą skalę.
Chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat. Czy to wg Was już piractwo, czy jeszcze ułatwienie dla mniej ortodoksyjnych kolekcjonerów?
-
Dla mnie to zależy od gry. Jeśli na takiej reprodukcji zostaje zawarta nigdy niewydana, grywalna gra, to czemu nie? Jestem jak najbardziej za. Mniej do mnie przemawia odtwarzanie "rzadkich" gier. To już takie kolekcjonowanie na przekór sobie. Jeżeli coś zbieram, to dążę do celu bez "oszukiwania". Wiadomo, jak ktoś ma już wszystkie gry z danego uniwersum, to czemu by sobie nie "szczelić" takiej ciekawostki? Ale kiedy stawiam sobie zadanie zdobycia każdego interseującego przedmiotu danego typu, to nie interesują mnie żadne reprodukcje. To trochę jakby grać na EZ-Flash'u nie posiadając oryginału. Niby mam, niby gram, ale jednak jest to do dupy "kolekcja". Reprodukowanie gier łatwo dostępnych na rynku to dla mnie jeszcze większy bezsens. Kto się zainteresuje takim "ułatwieniem", skoro nie ma czego "ułatwiać"?
-
Całe przedsięwzięcie sprawia większą frajdę chyba samemu twórcy aniżeli potencjalnemu nabywcy. To trochę jak z odnawianiem starych samochodów, rowerów czy czegokolwiek. Liczy się nie cel, a wędrówka ku niemu. Lub może inaczej, cel krócej cieszy aniżeli wędrówka. Kart na zdjęciu wygląda fajnie, pewnie został stworzony z dbałością o detale. Ma mój szacunek. Ale postawić go u siebie na półce raczej bym nie chciał.
Odnośnie flashera - można na niego wgrać oprogramowanie typu homebrew np. służące do tworzenia muzyki. Dlatego też nie upatrywałbym w nim znamion piractwa lub innych negatywnych zjawisk. Raczej pozytywne. Poza tym, flashery nie są masowo produkowane i sprzedawane z zyskiem. Przynajmniej nic mi o takiej sprzedaży na forum nie wiadomo.
-
Hmm... czy ja wiem. Szczerze chętnie bym taką reprodukcję carta z grą Shantae przygarnął :D Raz, że zdobyć ten tytuł w normalnej cenie (150zł?) graniczy z cudem. Dwa, że nawet programatory nie radzą sobie z Shantae, więc granie na konsoli odpada, a ja chce grać na konsoli.
-
Podzielam zdanie Barta - akceptuję wyłącznie w przypadku homebrew oraz niewydanych gier.
-
Jakbym ja mial takiego frankensteina kupic i oszukiwac siebie (lub innych), to juz bym wolal "uczciwie ukrasc" i nie udawac. Bo moralnie to takie samo piractwo.
No i nie przewidywalbym, ze takie produkty wplyna na wartosc, dostepnosc ani ceny rzadkich oryginalow. Shantae dalej bedzie warta majatek. ;)
-
Co innego zmienić obudowę oryginalnego karta, co innego flashować. Jak dla mnie to nie ma żadnej wartości kolekcjonerskiej.
-
No i nie przewidywalbym, ze takie produkty wplyna na wartosc, dostepnosc ani ceny rzadkich oryginalow. Shantae dalej bedzie warta majatek. ;)
Wiem, że nie wpłyną, ale w końcu bym w to zagrał na konsoli. Shantae to taka gra, że programatory sobie z nią nie radzą, a grać na PCecie w taki pixel-art to herezja.
-
Tak zapytam, Shantae to jakaś kultowa gra? Na YT wygląda na niezłą platformówkę ;)
Przepraszam, nie mam pytań.
http://www.ebay.pl/itm/Shantae-Gameboy-Color-NEW-SEALED-SIGNED-BY-MATT-BOZON-/151036383332?pt=Video_Games_Games&hash=item232a785064 (http://www.ebay.pl/itm/Shantae-Gameboy-Color-NEW-SEALED-SIGNED-BY-MATT-BOZON-/151036383332?pt=Video_Games_Games&hash=item232a785064)
-
Gra ukazała się na sam koniec GBC, uważana za kultową i niedocenioną przez niefortunną datę wydania. Ciężko ją zdobyć tanio.. chyba się nie da ;)
Jak widzisz to bierz w ciemno! :)
-
Właśnie jestem w ciężkim szoku, bo gra na gameplay'u wygląda ślicznie no i muzyka jest niebywała. Właśnie przeglądałem różne aukcje i nigdzie jej nie ma. Ładnie, prawdziwy biały kruk.
Tak spytam jeszcze, są w uniwersum GB, GBC i GBA jakieś białe kruki? W sensie gry o podobnej dostępności co "Shantae'?
-
Po zapoznaniu się z waszymi opiniami stwierdzam, że gdybym sam dla siebie mógł coś takiego zrobić, to jak najbardziej, ale na sprzedaż, czy też kupić gotowe to niezbyt by mi to pasowało. Antari moim zdaniem ma rację, że to więcej frajdy sprawia twórcy niż potencjalnemu klientowi.
-
Właśnie jestem w ciężkim szoku, bo gra na gameplay'u wygląda ślicznie no i muzyka jest niebywała. Właśnie przeglądałem różne aukcje i nigdzie jej nie ma. Ładnie, prawdziwy biały kruk.
Tak spytam jeszcze, są w uniwersum GB, GBC i GBA jakieś białe kruki? W sensie gry o podobnej dostępności co "Shantae'?
Każdy system ma takie nieosiągalne tytuły. Sporo można się dowiedzieć przeglądając: http://www.racketboy.com/
-
Właśnie jestem w ciężkim szoku, bo gra na gameplay'u wygląda ślicznie no i muzyka jest niebywała. Właśnie przeglądałem różne aukcje i nigdzie jej nie ma. Ładnie, prawdziwy biały kruk.
Tak spytam jeszcze, są w uniwersum GB, GBC i GBA jakieś białe kruki? W sensie gry o podobnej dostępności co "Shantae'?
Każdy system ma takie nieosiągalne tytuły. Sporo można się dowiedzieć przeglądając: http://www.racketboy.com/
Sluszny link, warto moze jeszcze tylko dodac, ze nie zawsze rzadkosc i cena ma sie do tego, czy gra jest naprawde tego warta. Mam na mysli stosunek jakosci do ceny, bo bywaja super crapy za ktore ludzie placa majatek z powodu wyjatkowosci wydawnictwa, a nie samej gry.
-
Jak dla mnie pomysł jest super dla kogoś kto nie koniecznie chce kolekcjonować, a najzwyczajniej pograć w fajne rzadziej spotykane tytuły (czyli tak jak ja). Jeśli na GB pojawią się takie Polsce za w miarę rozsądną cenę to nie ukrywam, że prawdopodobnie bym kupił jakiś ciekawszy tytuł rzadko spotykany u nas.
-
No i nie przewidywalbym, ze takie produkty wplyna na wartosc, dostepnosc ani ceny rzadkich oryginalow. Shantae dalej bedzie warta majatek. ;)
Wiem, że nie wpłyną, ale w końcu bym w to zagrał na konsoli. Shantae to taka gra, że programatory sobie z nią nie radzą, a grać na PCecie w taki pixel-art to herezja.
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
-
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
gratuluje bycia najlepszym z piratow
-
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
gratuluje bycia najlepszym z piratow
Nie demonizowałbym tak bardzo piractwa starych gier, których już nie ma w dystrybucji. Czasem to jedyna droga, by zagrać... pirat, czy emulator. To tak samo można się przyczepić do ludzi, którzy kupują gry używane. Też zabijają przemysł - wtedy producent gry już też nie zarabia.
-
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
gratuluje bycia najlepszym z piratow
Nie demonizowałbym tak bardzo piractwa starych gier
A ja bym demonizowal.
-
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
gratuluje bycia najlepszym z piratow
A co lepiej dać się naciągnąć jakiemuś gościowi z USA czy Japonii, który miał szansę na kupienie tej gry kiedyś za normalną cenę, a teraz woła za nią 1000zł? Ja tej szansy nawet nie miałam bo żyjąc w Polsce w tamtych czasach nie dało się kupić oryginalnej gry na GBC, a jeżeli się dało to ja o tym nie wiem, bo u nas to nawet GBC to był cud, a jak ktoś go miał od ciotki z Niemiec to już w ogóle szpan. To żeby zagrać w tą grę to lepiej napchać kieszenie jakiejś osobie niż kupić sobie programator do GB/GBC dzięki któremu mogę tą grę przejść? Twórcy tej gry nie otrzymają złamanego grosza z tego 1000zł, które bym zapłaciła temu "kolokcjonerowi". Podane przez mnie ceny są przykładowe, gry tej nawet nie można u nas dostać więc się tym nie interesuję, ale z tego co tu czytam to ceny za nią są CHORE.
-
Trafna uwaga pinkx, z jednej strony chciałbym mieć całą kolekcję oryginalnych gier, ale z drugiej strony autorzy gier i tak nie zarabiają na odsprzedawanych używkach. W przypadku rzadkiej gry zarabiają na tym tylko kolekcjonerzy-handlarze.
-
Wymówki piractwa bywają różne, kolorowe i podłużne. Natomiast fakt złamania prawa pozostaje faktem. Można kraść bogatym i dawać biednym, można dokonywać eutanazji na chorym itp. Fakt jednak pozostaje..
Temat wałkowany wielokrotnie
-
No dobrze piractwo piractwem ale co ono oznacza, a no oznacza to, że okradamy twórcę gry z dochodów poprzez granie na kopi gry nie kupionej od niego. Tylko, że nie okradamy twórcy gry gdy nie jest ona w dystrybucji. Więc w czym problem jeśli nikt na tym nie traci?
-
Piractwo jest złe i kropka. Jednak czasem ciężko określić co podpada pod ten termin, a co nie. Tak jak nie ma problemu z oceną czy gra "bazarowa" dzień po premierze, gdy oryginał jest droższy ale łatwo dostępny jest naruszeniem praw autorskich, tak już np. ogranie gry pożyczonej jest wątpliwe, gdyż i przy zakupie gry "bazarowej", jak i grze pożyczonej twórcy na nas nie zarabiają. Efekt ten sam, dwie różne oceny moralne.
Ale ad meritum, repro carty są zjawiskiem marginalnym, więc czy ktoś skorzysta z tej opcji czy nie zależy od jego oceny moralnej. Twórcy gier i tak już na tych grach nie zarabiają (chyba, że weźmie się pod uwagę Virtual Console). Poza tym w moim odczuciu repro carty są czymś pośrednim między legalną grą, a jawnym piratem. Fizyczny nośnik jest jak najbardziej oryginalny, zmieniona jest jedynie niematerialna informacja zapisana na nośniku.
Hardcore'wy kolekcjoner nawet nie spojrzy na takie zjawisko, natomiast ktoś kto jest tylko zainteresowany ograniem tytułu na właściwym sprzęcie może się na coś takiego zdecydować, osoby, które chcą TYLKO przejść dany tytuł i tak sięgną po emulator z ROMem.
Edit
Jeszcze jedna sprawa, sądzę, że jeśli ktoś zmienia sobie informację na własnym legalnie kupionym kartrydżu dla siebie i nie czerpie z tego korzyści majątkowych to nie powinno się takiej osoby potępiać, w końcu jest właścicielem danego kawałka plastiku i elektroniki. Np: kupuję Pokemony Red w wersji niemieckojęzycznej i wgrywam na ten cart grę Pokemon Red ENG. czy to już piractwo?
Zaczynając ten wątek chciałem poznać wasze zdanie na ten temat, gdyż po przemyśleniu sprawy nie byłem pewien czy ten proceder nazwać już piractwem, czy tylko hobbystycznym grzebaniem w "bebechach". Dzięki wam trochę sobie rozjaśniłem własny pogląd na tę sprawę. Dzięki :)
-
http://www.wayforward.com/blog/2013/5/17/shantae-is-ret-2-go.html
Jeszcze ktos bedzie jeczal, ze jedzie na romach, bo Shantae jest taka niedostepna i w chorej cenie? Albo ze tworcy i wydawcy nie zarabiaja na starych tytulach, bo sa stare, ergo mozna je krasc dowoli?
-
Ludzie...
(http://oi39.tinypic.com/6fa628.jpg)
Wiedziałem, że prędzej niż później temat znowu wypłynie. Widzę, że podobają się wam wyłącznie radykalne poglądy. Jak nie Szalitar i kwestia moralności w handlu grami, to piractwo. Poglądy są podzielone, więc apeluję do jednej i drugiej strony o zakończenie tej dyskusji tu i teraz. Temat traktuje o czymś innym.
-
http://www.wayforward.com/blog/2013/5/17/shantae-is-ret-2-go.html
Jeszcze ktos bedzie jeczal, ze jedzie na romach, bo Shantae jest taka niedostepna i w chorej cenie? Albo ze tworcy i wydawcy nie zarabiaja na starych tytulach, bo sa stare, ergo mozna je krasc dowoli?
Ja sobie pojęczę, bo 3DSa nie mam i nie planuje mieć.
-
W ten oto sposób kartridż Shantae podzieli losy tej niebieskiej czapki z lego, o której opowiadał niedawno Wawrzino :) Trochę mi żal osób, które kupiły te grę za grubą kasę.
-
Czyli krótko mówiąc: kup Shantae na 3DSa i zrób "kopię zapasową" w postaci repro carta na GBC ;)
-
Chodziło mi bardziej o to, że wcześniej dla osób, które chciały legalnie zagrać, tytuł był nieosiągalny za normalną cenę, czyli krótko mówiąc musiały one obejść się smakiem. Chyba, że ktoś lekką ręką wydaje tausena na 1 grę. Gdy wydadzą ją na Virtual Console na 3DS, to każdy zainteresowany będzie mógł ją kupić w śmiesznie niskiej cenie.
Z tego co wiem to samo spotkało Trip World na GB Classic. Z tym, że nie mam pojęcia jak wypuszczenie gry na Virtual Console wpłynęło na cenę rynkową Trip World'a na kartridżu. Niemniej jakiś tam "cios" dla kolekcjonerów to jest. Gracze się cieszą, a kolekcjonerzy-resellerzy płaczą, bo jeden z atutów ich cudeniek (ekskluzywność) właśnie zniknął.
-
Mój programatorek radzi sobie z Shantae jak z każdą inna grą :D
gratuluje bycia najlepszym z piratow
Nie demonizowałbym tak bardzo piractwa starych gier
A ja bym demonizowal.
Chodzi mi tylko o pewną logikę, którą kierują się ludzie kupujący oryginały. Mianowicie "zyska producent, zyska gracz itd.". Ale tu już to nie występuje, bo odkupienie używanej gry nie wpływa na zarobki producenta. Sam chcę zebrać kolekcję gier, które lubię, ale skoro oryginał nie jest osiągalny to sobie najwyżej mogę pograć na emu, czy zaprogramowanym karcie :D
-
Z tego co wiem to samo spotkało Trip World na GB Classic. Z tym, że nie mam pojęcia jak wypuszczenie gry na Virtual Console wpłynęło na cenę rynkową Trip World'a na kartridżu. Niemniej jakiś tam "cios" dla kolekcjonerów to jest. Gracze się cieszą, a kolekcjonerzy-resellerzy płaczą, bo jeden z atutów ich cudeniek (ekskluzywność) właśnie zniknął.
Wydanie gry na VC nie miało wpływu na wartość rynkową kartridża. Wiem, bo jakiś czas po wydaniu wersji na VC sam kupowałem Trip World i też sprzedawałem (miałem 2 sztuki). Tak naprawdę to ceny Trip World skoczyły w górę, ja kupiłem swój egzemplarz za 380zł, ten drugi sprzedałem za ponad 400zł. Parę tygodni później widziałem aukcję kończące się na 600-800zł. Tak samo będzie z Shantae. Kolekcjonera nie rusza jakieś tam wydanie elektroniczne. Musi być kartridż, instrukcja, najlepiej pudełko i to w folii :D
-
Hm ciekawe. Czyli ceny trzymają się nadal. Z tym, że na pewno odpadnie jeden argument, mianowicie do tej pory z uwagi na problemy z dostępnością pozycja była dość "niszowa". Wraz z wydaniem jej na VC, na bank internet zaleją przeróżne recenzje opiewające jej geniusz. Gros ludzi ją kupi - bo może, bo ich stać. Następnie przejdzie, przez co stanie się popularna, każualowa :P Gdzieś pryśnie jej czar, klimat genialnej, niedocenionej i zapomnianej platformówki. Mimo wszystko może porównanie z mojej strony do Trip World'a jest mało trafne, bo obie pozycje różnią się nieco poziomem. Z całym czacunkiem TW to jednak gra krótka i miejscami nierówna. A Shantae to prawdziwy gem :)
-
Trip World już prawie 1,5 roku siedzi na VC. Nadal gra jest niszowa i mało znana. Nie wiem skąd się wziął fenomen tej gry, bo faktycznie ciężko nazwać ją genialną. Ma swój urok, ale grywalność jest przeciętna. Jednak jako okaz kolekcjonerski robi wrażenie, bo wydana była tylko w Japonii, UK i DE.
A tutaj ostatnio zakończone aukcję z Trip World (sprzedane, zaznaczone w wyszukiwarce). Dodam tylko, że ta sztuka japońska kiedyś nie miała takiej wartości (tzn. chodziła za 200-300zł), ale czasy się zmieniły.
http://www.ebay.pl/itm/RARE-NINTENDO-GAMEBOY-GB-TRIP-WORLD-tripworld-JAPAN-SUNSOFT-/360655022346?pt=TV_Movie_Character_Toys_US&hash=item53f8b6e90a
http://www.ebay.pl/itm/Trip-World-Gameboy-Game-Boy-Complete-Near-Mint-Extremely-RARE-/151028027776?pt=UK_PC_Video_Games_Video_Games_JS&hash=item2329f8d180
-
Jak dla mnie oprawę wideo tej gry można nazwać genialną w skali GB Classic, wykorzystano kilka ciekawych efektów w zakresie żywiołów (ciekawie animowane odbijające się krople wody po skoku, wiatr, złowieszczo tlący się gień w jaskiniach/lokach), same tła też są z reguły dopracowane z pieczołowitością, choć nie zawsze. Przykładem jest pierwsza lokacja, której setting z początku powala klimatem, a później jest już dość przeciętnie. Sam świat gry jest dość nietuzinkowy, przeciwnicy to tak naprawdę beznamiętne elementy flory i fauny, a nie nemesis czychający na nasze punkty HP. Sami w większości przypadków nas nie atakują i zajmują się swoimi sprawami, niektórych ciężko wręcz ukatrupić. Z reguły nie ma jednak po co, przez co gra sprawia wrażenie nie tyle "misji" co "wędrówki" czy "wycieczki krajoznawczej". Samo otwarcie powoduje uniesienie brwi w górę - żadnych opcji zmiany sterowania, wczytania zapisu stanu gry, passwordów. Po prostu - World 1. Nie wiem, może dorabiam teorię, ale możliwe, że ambicje twórców były trochę większe niż "kolejna platformówka w stylu Mario/Kirby Dream Land" i w tym szaleństwie można odnaleźć jakąś głębszą refleksję?
-
to podobnie jak Journey na ps3
takie gry niestety trafiaja do malej liczby odbiorcow
wiekszosc graczy szuka niekonczacej sie dynamicznej akcji
szczerze powiedziawszy ja sam jak mam malo czasu bardzo sie irytuje, gdy musze przechodzic dlugie tutoriale na poczatku niektorych gier
wspolczesne gry powinny byc intuicyjne, akcja powinna sie szybko rozwijac, a lokacje caly czas zmieniac
jak najwiecej tresci w krotkim czasie
pierwsza gra tego typu, ktora przychodzi mi na mysl to Far Cry 3
caly czas cos sie dzieje, postac szybko zyskuje poziomy i umiejetnosci, zachody slonca, nurkowanie, rozne pojazdy i bronie, bardzo fajna muzyka
bardzo ciezko jest sie nudzic w tej grze
w przeciwienstwie do np. Little Big Planet, ktore od poczatka do konca mnie nudzi
w Uncharted Drake's Fortune jest pare zagadek, ktorych problemy z rozwiazaniem zaklocily moj odbior gry
siedzialem 1h w jednym miejscu meczac sie i meczac probujac rozwiazac zagadke, az w koncu musialem siegnac do internetowej solucji, czego bardzo nie lubie
eksperymentowanie z gatunkami gier jest bardzo niebezpieczne
little big planet zawdziecza swoj sukces wg. mnie tylko i wylacznie wielkiej kampanii reklamowej i niczemu wiecej
ile tak na prawde jest gier, ktore maja bardziej artystyczny wydzwiek? nic mi nie przychodzi do glowy
moze Another World, w ktore niedawno zaczalem grac na GBA
grajac w ta gre czuje sie jakbym ogladal film i jednoczesnie mial wplyw na to co sie stanie dalej
fabularnie, graficznie i gameplay'owo gra bardzo odbiega od trendow, jakby autorzy nie mieli wczesniej do czynienia z branza
wydaje mi sie, ze wspolczesnie gry sa robione na jedno kopyto i jest to wielki minus, gdyz jak widac mozna sie popisac kreatywnoscia
-
Postanowiłem, że dodam swoje "trzy grosze". Moim zdaniem (zdaniem kolekcjonera) towar w blistrze lub folii ma zupełnie inną wartość. Nie chodzi tylko o dolary, euro, marki czy jeny, ale o wartość dla nas samych. Powiem szczerze, mam parę perełek w swojej kolekcji (w tym przypadku na PC), których nie oddał bym i nie trzymam tego by się bogacić ale dlatego, że cieszą moje oko. Tak jest wchodzę do pokoju, patrzę i myślę sobie "super". Możecie uważać mnie za kretyna, ale zjadłem zęby na Matchboxach (zostało mi jeszcze parę), figurkach NECA i innych rzeczach. Mam też gamę płyt z muzyką w moich oczach (i nie tylko) unikatów na wagę może nie złota ale srebra dobrej próby. Reasumując w kolekcjonowaniu nie chodzi o to by się bogacić i wybiegać w przyszłość myślą "ile to ja nie zarobie" tylko by czerpać przyjemność i znajdywać ucieczkę w to co lubimy czyli hobby.